Czy istnieje sposób na dłużnika, który uważa, że „termin płatności” to tylko luźna sugestia? Ależ oczywiście!
Poznaj historię odzyskania ponad 75 tysięcy złotych, w której sąd działał jak z zegarkiem szwajcarskim, a komornik okazał się prawdziwym superbohaterem – tylko bez peleryny.

 

Od pozwu do tytułu wykonawczego – ekspresowe postępowanie sądowe

Zgłosił się do nas klient, któremu kontrahent zapomniał zapłacić za towary. „Zapomniał” to tu słowo klucz, bo kwota była raczej trudna do przeoczenia — 75 000 zł.

Na szczęście sprawa w sądzie poszła jak po maśle: pozwany nie protestował, nie udawał, że to nie jego podpis, i nie twierdził, że „pies zjadł fakturę”. Dzięki temu szybko uzyskaliśmy nakaz zapłaty, potem tytuł wykonawczy… i byliśmy gotowi do kolejnego etapu.

Tu kończy się krótka piłka, a zaczyna prawdziwa gra strategiczna.

 

Egzekucja komornicza – czyli tu zaczęły się schody

Gdy weszliśmy w etap komorniczy, okazało się, że nie będzie łatwo. Rachunki bankowe dłużnika świeciły pustkami, a inne egzekucje już tam hulały w najlepsze. Szanse na odzyskanie pieniędzy? W teorii niewielkie.
W praktyce… cóż, mieliśmy asa w rękawie.

Kluczowe okazały się dwie rzeczy:

  1. Dłużnik prowadził działalność gospodarczą.
  2. Komornik, który wiedział, jak z tego zrobić użytek.

 

Restauracja dłużnika i komornik z talentem do dekoracji wnętrz

Dłużnik – Pan Mikołaj – okazał się właścicielem niewielkiej restauracji. A to otworzyło zupełnie nowe możliwości działania. Oprócz zajmowania wpływów z kasy, komornik mógł również… oznaczać ruchomości. I zrobił to z prawdziwym zaangażowaniem.

Wyobraź sobie scenę:
Restauracja, eleganckie stoliki, nastrojowe lampy, goście popijają kawę…
I nagle pojawia się komornik, który z chirurgiczną precyzją przykleja na kolejne przedmioty żółte naklejki zajęcia. Stoliki? Oznaczone. Krzesła? Oznaczone. Obrazki? Też. Lampy? Proszę bardzo.

Dekoracje zamieniły się w katalog „wyposażenia do potencjalnej licytacji”. Estetyka lokalu ucierpiała tak bardzo, że nawet najbardziej instagramowe cappuccino nie mogło uratować sytuacji.

Goście nie pytali już „co polecacie?”. Raczej: „czy te naklejki to nowy styl, czy macie jakieś… problemy?”.
Dłużnik – chcąc nie chcąc – znalazł się pod presją, jakiej nie przewidział.

 

Komornik, który nie odpuszczał – i właśnie dzięki temu zadziałało

Komornik Marcin regularnie odwiedzał lokal, zajmował gotówkę z kasy i konsekwentnie oznaczał kolejne elementy wyposażenia. Dłużnik próbował najpierw negocjować raty, ale widok naklejek na jego ulubionej lampie zrobił swoje — szybko zmienił strategię.

W końcu, by zakończyć tę „wizualnie uciążliwą” egzekucję, spłacił cały dług.

 

100% sukcesu – czyli jak odzyskaliśmy całość należności

Dzięki konsekwentnej współpracy firmy windykacyjnej i niezwykle skutecznego komornika udało się odzyskać wszystko co do złotówki.

To historia, która pokazuje, że determinacja, pomysłowość i odpowiedni ludzie na odpowiednich stanowiskach potrafią zdziałać cuda. Nawet z dłużnikiem, który myślał, że już nic go nie zaskoczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.
Aby kontynuować, musisz zaakceptować warunki